Obóz stacjonarny dla chłopców KE na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej

Wielkie słońce – muki ślące” zajaśniało w lipcu tego roku nad Dworkiem Jurajskim w Domaniewicach na Wyżynie krakowsko-częstochowskiej. Jego promieniami cieszyło się czterdziestu czterech chłopców korzystających z duszpasterstwa Bractwa kapłańskiego św. Piusa X. Przyjechali oni na 10-dniowy obóz wakacyjny. Przywitał ich na początku uśmiech brata Maksymiliana, księdza Dawida Wierzyckiego oraz bardzo sympatycznych wychowawców. By nie zwlekać, poszliśmy od razu na boisko grać w piłkę nożną – wszystkim wiadomo, że na murawie chłopcy czują się najlepiej. Następnie, po meczu otwierającym obóz, każdy z nich został przydzielony do jednej z czterech drużyn, tj. do Zielonych, Czerwonych, Niebieskich lub Żółtych. Odtąd chłopcy byli zobowiązani nosić charakterystyczną dla swej drużyny chustę, słuchać kapitana i ze wszystkich sił walczyć o dobro grupy. By jednak zrozumieć, po co to wszystko, wysłuchaliśmy prezentacji brata Maksymiliana; powiedział on, że przyjechaliśmy na ten obóz katolicki po to, aby się uświęcić. Wskazał nam cel i podał środki do niego: Msza święta, modlitwa i ubieganie się o cnoty.

Chłopcy zdali sobie sprawę z powagi sytuacji – jeśli chcę pójść do Nieba, muszę się uświęcić, muszę te 10-dni na obozie wykorzystać jak najlepiej. Dlatego codziennie uczestniczyli w porannej Mszy świętej – bezkrwawym odnowieniu Ofiary naszego Pana Jezusa Chrystusa na Krzyżu, odmawiali pięć dziesiątek różańca, oddając cześć swej ukochanej Matce w Niebie i słuchali katechez o siedmiu darach Ducha Świętego. Wielu z nich być może było zaskoczonych, jak to pięknie jest być blisko Pana Boga, wśród kolegów, którzy razem ze mną modlą się i poznają katechizm pod opieką osób duchownych, które całe swoje życie poświęciły Chrystusowi.

Poza ćwiczeniem się w pobożności, chłopcy ze wszystkich czterech drużyn mieli codziennie szansę rozwinąć się i na innych płaszczyznach – bawili się w ciekawe gry terenowe: Monte Cassino, Templariusze i niewierni, Dwie flagi, Bunkersi itd. Wielu chłopców poznało na obozie grę w palanta, inni nauczyli się strzelać z łuku, wiatrówki lub innych rodzajów broni. Poziom podekscytowania prawie nigdy nie spadał, chodziło przecież o zdobycie jak największej liczby punktów dla swej drużyny! Każdego wieczoru ks. dk. Antoni podawał rezultaty tych rozgrywek – która drużyna prowadzi, która jest tuż za nią, a która na trzecim miejscu itd. Starano się więc o dobro drużyny na każdym polu: w czystości łóżek i pokoi, w punktualności na zbiórkach, w uważnym uczestniczeniu w katechezach, w przygotowaniu przedstawień teatralnych…

Goszcząc na Jurze krakowsko-częstochowskiej, w pobliżu tak wielu średniowiecznych zamków i tajemniczych jaskiń nie sposób było pozostawać całe 10 dni tylko na terenie ośrodka lub okolicznego lasu. Trzykrotnie udaliśmy się zatem na całodniowe wycieczki. Podczas pierwszej zwiedziliśmy ruiny zamków w Rabsztynie i Bydlinie, bazylikę św. Andrzeja i podziemia w Olkuszu. Byliśmy też na pustyni błędowskiej. Na drugiej wycieczce pojechaliśmy do ojcowskiego parku narodowego, rozpoczynając zwiedzanie od pięknego zamku w Pieskowej Skale. Ciekawe czy chłopcy pamiętają, dokąd poszliśmy potem? Oczywiście pod Maczugę Herkulesa! Następnie, wiele kilometrów dalej, po wyjściu z autokaru, napadła nas burza z… potężnym gradem wielkości kurzych jajek! Dzięki Bogu schroniliśmy się pod wiatą i nic nam się nie stało. Gdy burza przeszła, ruszyliśmy żwawo do Jaskini Nietoperzowej. Po jej zwiedzeniu udaliśmy się na spacer do Bramy Krakowskiej, znajdującej się na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego.

Podczas trzeciej wycieczki nogi poniosły nas na Górę Zborów, a następnie do Jaskini Głębokiej w Podlesicach. Przez cały rok, czy to zima czy lato, panuje w niej stała temperatura – 7 stopni Celsjusza. Potem pojechaliśmy do zamku w Bobolicach, przeszliśmy też błoniami do Jaskini Stajnia, nieopodal ruin zamku w Mirowie.

Przedostatni dzień obozu był jednak najciekawszy, bo decydował o tym, która z rywalizujących ze sobą na obozie drużyn zajmie pierwsze miejsce. Po obiedzie odbyła się gra terenowa, wymagająca zarówno fizycznej krzepy, jak i wiedzy zdobytej podczas wieczornych prezentacji multimedialnych, kazań, jak i katechez. Po powrocie z lasu, zaczęto się zbierać w piwnicy ośrodka na przedstawienia teatralne. Chłopcy grali np. „Kota w butach” według Jana Brzechwy. Teatr był ostatnią z konkurencji na obozie. Można było przejść zatem do ogłoszenia wyników. Wygrali czerwoni. Wielce szczęśliwi mogli jako pierwsi otrzymać nagrody. Na koniec rozpalono ognisko, a serca chłopców pokrzepiał śpiew patriotycznych pieśni przy grze akordeonu.

Dziesięć dni – to było w sumie dziewięć Mszy świętych, przynajmniej czterdzieści pięć dziesiątek różańca, wiele aktów strzelistych, dobra zabawa i praca nad własnym charakterem. To nie poszło na marne! Wiedza i doświadczenie, które chłopcy zdobyli podczas obozu z pewnością zaowocują w ich dalszym życiu, a nawet, jeśli komuś przyszłoby się kiedyś pogubić, niech pamięta słowa ks. Dawida z ostatniego kazania: czcij Matkę Bożą i codziennie odmawiaj choć jedno Ave Maria oddając się pod Jej opiekę, aby doprowadziła Cię do wiecznej szczęśliwości, bo przecież celem tego obozu było nasze uświęcenie i zbawienie. Bądź rycerzem Jezusa i Maryi!                                         Tomasz Kijowski

{ Comments are closed }

Relacja z uroczystego zakończenia tegorocznej działalności koła warszawskiego KE

12 czerwca 2021 r. miało miejsce uroczyste zakończenie rocznej formacji dzieci w warszawskim kole Krucjaty Eucharystycznej. Podczas całego roku pracę nad cnotami i ideałami Krucjaty podjęło około trzydziestu dziewcząt i czterdziestu chłopców! W ich intencji, ks. Piotr Świerczek odprawił mszę św. i przewodniczył ceremonii przyjęcia nowych członków. W czasie swojego kazania, zdobywających dusze dla Chrystusa rycerzy i rycerki zachęcał do wytrwałości, a pracę nad sobą, nad swoim charakterem porównał do nasienia. Wszak tylko umiejętne i cierpliwe pielęgnowanie go z zawierzeniem Bożej Opatrzności może przynieść owoce.

Po mszy świętej w szeregi Krucjaty na stopień Giermka awansowało 15 dzieci, na stopień krzyżowców 6 giermków, a na stopień Rycerza 3 krzyżowców. Gratulujemy i życzymy wytrwałości! To piękne, że droga doskonałości choć wąska i wyczerpująca staje się dla młodych pociągająca!

Aspirantki i aspiranci przyjęci do Rycerstwa Jezusowego czyli Krucjaty Eucharystycznej na stopień Giermka zobowiązali się odmawiać codziennie rano modlitwę ofiarowania dnia, wieczorną modlitwę i wypełniać Skarbiec Krzyżowca, by przyczyniać się do rozszerzania królestwa Jezusowego w sercach ludzkich, do odrodzenia w duchu eucharystycznym Ojczyzny i świata całego, do spełnienia zamiarów, jakie Najświętsze Serce Jezusa ma względem naszej Ojczyzny.

Przyjęci na drugi stopień Krucjaty Eucharystycznej – Krzyżowców zobowiązali się odmawiać codziennie rano modlitwę ofiarowania dnia, wieczorną modlitwę i wypełniać Skarbiec Krzyżowca. Ponadto odmawiać codziennie co najmniej dwie dziesiątki różańca; przyjmować (w miarę możliwości) w każdą niedzielę Komunię świętą, podejmować codziennie jakąś ofiarę; walkę ze swoją wadą główną; a także przystępować co miesiąc do spowiedzi.

Natomiast kandydaci na Rycerza zobowiązali się do codziennego odmawiania jednej części różańca (5 dziesiątek);
 codziennej praktyki komunii duchowej lub (jeśli to możliwe) nawiedzenia Najświętszego Sakramentu; codziennego 15-minutowe rozważania i spowiedzi raz na 2 tygodnie.

Wszyscy awansujący odmówili akt oddania się Boskiemu Sercu Jezusa: ”Boskie Serce Jezusa, oto my, dzieci Polski, klęcząc przed Twym ołtarzem, błagamy Ciebie: pobłogosław pobożną Krucjatę Komunii świętych, modlitw i duchowych ofiar, jakie Ci zanosimy w celu uproszenia katolickiego odrodzenia naszej Ojczyzny w duchu eucharystycznym. Młodzi i słabi jesteśmy, ale Cię, Jezu, bardzo kochać pragniemy. Dlatego z miłości ku Tobie postanawiamy być posłuszni, cierpliwi, pracowici i czyści, aby zawsze się podobać Sercu Twojemu. Jezu, z miłości ku nam w Najświętszym Sakramencie żyjący, przyjmij nas do grona Rycerstwa Twojego. Przez Serce Twej Matki Niepokalanej, za przyczyną świętego Patrona naszego Piusa błagamy Cię, Panie, użycz nam siły i mocy do zwyciężenia złego, byśmy Ci wraz z całą polską młodzieżą na zawsze wiernymi rycerzami pozostali. Serce Jezusa, króluj odtąd na zawsze w sercach naszych — króluj w rodzinach naszych — króluj w narodzie naszym! Króluj nam Chryste zawsze i wszędzie! Amen.”

Ceremonię dopełniło rozdanie awansującym oznak przypominających o miłości Eucharystycznego Jezusa i pobudzających do gorliwości oraz wpisanie ich imion i nazwisk do złotej księgi Rycerstwa — Krucjaty, by mogli uczestniczyć w łaskach i odpustach.

Kolejnym punktem programu był spektakl teatralny pt.” Rajski ogród” A. Szafrańca w wykonaniu dziewcząt Krucjaty oraz uczniów Akwinaty. Ukazał on prawdę, iż Bóg od wieków postanowił stworzyć cały wszechświat, aby w nim objawić swoje doskonałości. Przypomniał o upadku Adama i Ewy, którzy nadużywając wolnej woli utracili łaski i dary nadprzyrodzone tak dla siebie jak dla swego potomstwa, a także wspomniał o pięknej tajemnicy Wcielenia i Odkupienia.

Zaraz po przedstawieniu miało miejsce rozdanie małych upominków rodzicom pomagającym w organizacji spotkań oraz dzieciom, którzy przez cały rok pilnie starali się spełniać swoje obowiązki Krucjaty.

Zwieńczeniem tego pięknego dnia pełnego łask był biwak ojców z dziećmi w Dąbrówce/k Celestynowa.           s. Imelda

{ Comments are closed }

Podsumowanie tegorocznej działalności Krucjaty Eucharystycznej w Lublinie

W tym roku szkolnym spotkania dzieci z Krucjaty Eucharystycznej w kaplicy lubelskiej rozpoczęły się zwykłym rytmem. Comiesięczne zajęcia skupione były na omówieniu kolejnych przypisanych na ten rok cnót, po których następowały różnorodne zajęcia. Naprzemiennie były to zabawy ruchowe i prace plastyczne m.in. ozdabianie lampionów adwentowych czy lepienie stroików z masy solnej. W grudniu, idąc za przykładem innych kaplic w Polsce, podjęty został trud przygotowania jasełek. Dzięki radom osób doświadczonych w podobnych przedsięwzięciach opracowany został scenariusz, a plan prób podawany był na bieżąco. Dzieci wraz z rodzicami pilnie uczestniczyły w cotygodniowych spotkaniach. Całość przygotowań zaowocowała styczniowym występem w salce pod kaplicą. Zgromadziła się liczna widownia złożona z rodziców, dziadków i pozostałych wiernych. Nasz duszpasterz o. Bonawentura pogratulował dzieciom wspaniałego występu i zapowiedział niedalekie przygotowania do wystawienia Misteriów Męki Pańskiej. Młodsi widzowie przedstawienia na kolejnym spotkaniu Krucjaty zasilili szeregi naszego oddziału. Po chwili oddechu zaczęły się intensywne przygotowania do wielkopostnego występu. Po sześciu tygodniach prób wysiłek i zaangażowanie młodych aktorów oraz ich rodziców zostały docenione przez zgromadzonych na widowni wiernych. Misteria Męki Pańskiej zachwyciły widzów odegraniem historii cierpiącego Zbawiciela, rzewnymi pieśniami wielkopostnymi, jak również pięknie wykonanymi strojami. Za trud włożony w pracę nad przedstawieniem, prócz oklasków oraz słów podziękowania ze strony naszego duszpasterza, dzieci otrzymały też drobne upominki. Podsumowując tegoroczną działalność lubelskiego oddziału Krucjaty Eucharystycznej, powstało wiele nowych inicjatyw, które zostały pozytywnie odebrane przez dzieci, rodziców i wiernych, wzrosła również liczba uczestników comiesięcznych spotkań.

{ Comments are closed }

Święta Bernadeta – patronką cnoty roztropności

Święta Bernadeta Sobirous

Bernadeta urodziła się 7 stycznia 1844 roku w Lourdes. Była najstarsza z dziewięciorga rodzeństwa. Ze względu na trudną sytuację materialną rodziny musiała pomagać w prowadzeniu gospodarstwa i w opiece nad rodzeństwem, dlatego naukę pisania i czytania zaczęła dopiero w wieku 14 lat. Była chorowitym dzieckiem. Mając 11 lat zachorowała na astmę i gruźlicę. Rodzice wychowywali swoje dzieci w wierze i pobożności. Modlitwa dla Bernadetty była przyjemnością, a jej ulubioną modlitwą, jak sama mówiła, był różaniec. Bernadeta była dziewczynką prostoduszną i pogodną, ale też odważną.

Pewnego dnia wraz z innymi dziewczynkami zbierała chrust. Zobaczyła wtedy jasność bijącą z groty Massabielle, a po chwili ujrzała świetlistą postać. Od razu zaczęła mówić różaniec, a Pani mówiła go razem z nią. Pani przedstawiała się słowami: „Jestem Niepokalane Poczęcie”. Zdarzyło się to cztery lata po uroczystym ogłoszeniu przez papieża Piusa IX dogmatu o zachowaniu Matki Chrystusa od zmazy grzechu pierworodnego. Od tego czasu dziewczynka systematycznie przychodziła do groty żeby spotkać się z Maryją. Zdarzyło się to aż 18 razy.

Najświętsza Panienka prosiła Bernadettę by odmawiała różaniec i ofiarowała swoje trudy i wyrzeczenia za grzeszników.

Podczas jednego ze spotkań Maryja powiedziała Bernadecie żeby wykopała ręką ziemię we wskazanym miejscu. Wypłynął stamtąd strumyk. Wielu ludzi doświadczyło cudownego uzdrowienia po kontakcie z tą wodą.

Po wyjawieniu swoich wizji, dziewczynka była wyśmiewana i nękana. Natomiast rodzice Bernadetki przyjęli to ze spokojem i rozwagą. Starali się chronić swoją córkę przed nachalnymi dziennikarzami szukającymi sensacji. Niedługo po zatwierdzeniu przez Stolicę Apostolską tych objawień wybudowano w Lourdes piękne Sanktuarium. Przyjeżdża tam, co roku wielu pielgrzymów. Szczególnie chorzy mogą tam modlić się z nadzieją o uzdrowienie.

W 1866 roku w wieku 22 lat Bernadeta wstąpiła do klasztoru Nôtre Dame de Nevers, unikając w ten sposób powszechnego zainteresowania, jakie budziła z powodu objawień.

Zmarła 16 kwietnia 1879 roku w wieku 35 lat na gruźlicę. Została beatyfikowana 14 czerwca 1925 r. a kanonizowana 8 grudnia 1933 r. przez papieża Piusa XI. Kościół wspomina ją 16 kwietnia, jej atrybutem jest lilia i jest patronką pasterzy.      Patrycja

{ Comments are closed }

Działalność Krucjaty we Wrocławiu

We wrocławskiej kaplicy pod wezwaniem św. Jadwigi śląskiej odbywają się spotkania Krucjaty Eucharystycznej. Ostatnie spotkanie rozpoczęło się Mszą Świętą, którą odprawił ks. Łukasz Szydłowski.

Na kazaniu, ze względu na wiele nowych dzieci zainteresowanych Krucjatą Eucharystyczną, Ksiądz omówił czym jest krucjata oraz przypomniał o broni krzyżowca, czyli o modlitwie, Komunii Świętej, byciu ofiarnym i byciu apostołem. Na początku ks. Łukasz opowiedział o krucjacie krzyżowej zmierzającej do Ziemi Świętej, aby ją odbić. Następnie przedstawił nam nasze zadanie, odmienne od powyższego, ale równie ważne, czyli walka o dusze, które są żywą świątynią, w której mieszka Pan Bóg. Zostaliśmy uświadomieni o wielkości tego zadania i wartości naszej pracy, z powodu naszej niewinności. Ksiądz również dodał, iż do Krucjaty nie można przystępować z musu, tylko z czystego pragnienia, ponieważ nie potrzeba nam żołnierzy, którzy będą opóźniali marsz. „Nie bądź połowicznym rycerzem, ale z gorliwością rycerską poświęcaj się dla tej sprawy i czcij Jezusa Eucharystycznego”. Następnie pokrótce została omówiona broń, jaką dysponujemy w tej walce. W czym Ksiądz przypomniał nam, że dawanie dobrego przykładu, to jeden z najlepszych sposobów bycia apostołem, a jednym ze sposobów dawania dobrego przykładu jest pobożne uczestnictwo we Mszy Świętej. Często Ksiądz podkreślał, że wszystko należy czynić dla Pana Jezusa Eucharystycznego.

Po Mszy Świętej zabraliśmy się za jedzenie przywiezionych ze sobą kanapek. Podczas posiłku ksiądz odpowiadał jeszcze na wiele zadawanych Mu pytań dotyczących Krucjaty.

Pokrzepieni śniadaniem z wielkim zapałem wszystkie dzieci zabrały się za robienie palm z bukszpanu i bazi oraz zdobienie ich samodzielnie wykonanymi kwiatami z bibuły na Niedzielę Palmową.

Marta Malinowska

{ Comments are closed }

Bądź skromny i hojny!

W lutym i marcu, Krucjata Eucharystyczna w Warszawie  podejmowała rozważania na temat cnoty wstrzemięźliwości i hojności. Przewodnikiem duchowym był ks. Mirosław, którego kazania podczas Mszy św. ukazywały konieczność wsączania do duszy i umysłu od najmłodszych lat wspomnianych cnót tak potrzebnych w przyszłym godziwym życiu. We współczesnym świecie, w którym autorytety upadają a promowane jest życie bez Boga i moralności, Bractwo Kapłańskie św. Piusa X stara się w pracy z dziećmi i młodzieżą stosować metody wychowawcze już sprawdzone. Wpaja, z pomocą rodziców, cnoty warunkujące duchowy rozwój młodego pokolenia. Uczy podstawowych umiejętności rozróżniania prawdy od kłamstwa, dobra od zła, piękna od brzydoty, chroniąc przed indoktrynacją medialną (szczególnie internetu i TV), czy przez różnego rodzaju eksperymenty pedagogiczne aplikujące dziecku relatywizm i nieuzasadniony wolny wybór zwany „wolnością”. Życiorysy świętych potwierdzają, iż zachowanie wyżej wymienionych cnót jest możliwe. Sumienie jest narzędziem danym człowiekowi przez Boga. Należy je wychowywać od wczesnego dzieciństwa aż do śmierci.

Cnota czystości pomaga zwrócić się ku głębszym wartościom i otworzyć na prawdę, o której mówił Pan Jezus, że „nie samym chlebem żyje człowiek” (Mt. 4,4a). Pozwala panować nad sobą, nad swoimi pragnieniami i zmysłowymi pożądaniami. Wyrazem jej opanowania będzie m. in. skromność w ubiorze, odpowiednia mowa, sposób zachowania oraz umiejętność korzystania z dóbr materialnych zgodnie z ich celem.

Cnota hojności natomiast, to bezinteresowny dar serca. Bóg obdarowując ludzi swoją łaską oraz miłością, daje im przykład do naśladowania: „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie (Mt 5,42). Hojność względem Boga może przejawiać się w ufnej modlitwie. Dar serca dla bliźniego, to poświęcenie mu czasu, ofiarowanie swojej miłości, umiejętności – talentów, pamięci i niesienie mu pomocy. Taka postawa w podróży do dorosłości będzie miała także funkcję terapeutyczną. Doskonalenie się bowiem dzieci w cnotach, uwrażliwia ich własne życie, a nawet ma niesłuchany wpływ na innych. Ponadto praktyka cnót uodparnia je na cierpienie, z którym osłabiona psychika dziecięca, szczególnie w obecnych czasach przez ograniczenia funkcjonowania systemu oświaty, często już sobie nie radzi.

Święty Tomasz z Akwinu nazywa cnotę „dyspozycją człowieka do tego, co najlepsze”. Dzieci Krucjaty Eucharystycznej z radością i wielkodusznością otwierają się na te cnoty. Niech z pomocą łaski Bożej rozwijając je w sercu odważnie podążają drogą świętości.     s. Imelda

{ Comments are closed }

Św. Dominik Savio – wzorem cnoty hojności

Święty Dominik Savio

Dominik Savio urodził się 2 kwietnia 1842 roku w Riva Di Chieri we Włoszech. Został ochrzczony w dniu narodzin. Niedługo potem jego rodzina przeniosła się do Murialdo. Już w wieku 5 lat Dominik służył do Mszy Świętej. Z domu do kościoła miał długą drogę. Kiedyś na pytanie czy nie boi się chodzić tak daleko sam odpowiedział: „Nie jestem sam. Jest ze mną Najświętsza Maryja Panna i mój Anioł Stróż.” Pierwszą Komunię Świętą przyjął w wieku 7 lat. Powiedział wtedy: „Maryjo, ofiaruję Ci swoje serce. Spraw, aby zawsze było twoim. Jezu i Maryjo bądźcie zawsze moimi przyjaciółmi. Błagam Was, abym raczej umarł, niż bym miał przez nieszczęście popełnić, choć jeden grzech.”

W wieku 12 lat został przyjęty do Oratorium Św. Jana Bosko. To właśnie tam wraz ze swoimi przyjaciółmi za zgodą Jana Bosko założył Towarzystwo Niepokalanej. Celem tego Towarzystwa było zebranie najlepszych wychowanków i przydzielenie każdemu z nich słabszych kolegów, aby pomagali im w nauce i w postępie w chrześcijańskiej doskonałości.

Pewnego razu na kazaniu ksiądz Bosko mówił jak łatwo zostać świętym. Dominik tak przejął się tymi słowami, że od razu postanowił zdobyć tą wielką nagrodę, jaką jest niebo. Tak się rozmarzył, że nie usłyszał wszystkiego. Dlatego nie poznał środków, jakie mają do tej świętości prowadzić. Był przekonany, że przede wszystkim chodzi o umartwienia, samotność, modlitwy i srogą pokutę. Wystarczyło kilka dni takich praktyk, a chłopiec już popadł w melancholię. Chodził rozmarzony, senny, nie chciał jeść. Nie cieszyły go lekcje i nie odczuwał zupełnie smaku zabawy i towarzystwa kolegów.

Dopiero w czasie rozmowy z księdzem Bosko, kiedy powiedział, że chce zostać świętym kapłan wytłumaczył mu, że drogą do świętości jest, wypełnianie swoich obowiązków, przeżywanie właściwie sakramentów, praktyk pobożności, ale także bycie wesołym – „…i nigdy nie zapominaj o zabawie z rówieśnikami.” Chłopiec szybko robił postępy.

W 1856 roku wykryto u niego chorobę płuc. Musiał opuścić Oratorium by podleczyć się nieco. Kiedy wyjeżdżał powiedział ze łzami w oczach; „ Ja już tu nie wrócę”. Kiedy leżał w łóżku zaopatrzony w Ostanie Sakramenty, a jego ojciec czytał mu modlitwy powiedział: „Do widzenia, ojcze! Do widzenia! O, jakie piękne rzeczy widzę!” Zmarł 9 marca 1857 roku.

Został uznany świętym 12 czerwca 1954roku. Kościół wspomina go 9 marca i 5 maja. Jest patronem młodzieży, matek w stanie błogosławionym (szczególnie w stanie zagrożonym) i małżeństw starających się o potomstwo.           Patrycja

{ Comments are closed }

Święty Franciszek i Hiacynta wzorem cnoty wstrzemięźliwości

Franciszek i Hiacynta

Franciszek i Hiacynta Marto urodzili się i mieszkali w Portugalii w miejscowości Aljustrel niedaleko Fatimy. Pochodzili z ubogiej rodziny. Nie chodzili do szkoły. Zamiast tego wychodzili pasać owce razem ze swoją kuzynką Łucją dos Santos i pomagali rodzicom w gospodarstwie.

Dzieci były wychowane w wierze katolickiej i codziennie modliły się na różańcu. Jednak żeby skrócić czas poświęcany na modlitwę mówili tylko początki modlitw, w ten sposób: „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Mario”, „Zdrowaś Mario”, „Zdrowaś Mario” itd.

Pewnego dnia, objawił im się Anioł prosząc o modlitwę do Trójcy Przenajświętszej, Najświętszego Serca Jezusowego i Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. Po pewnym czasie objawiła im się Najświętsza Panna Maryja prosząc by modlili się dużo na różańcu.

Dzieci przez sześć miesięcy regularnie widywały Maryję. Modlili się bardzo dużo prosząc o nawrócenie grzeszników, przebłaganie za grzechy i pocieszenie Boga i jego świętego Syna. Pokutowali i ofiarowywali swoje trudności i przykre sytuacje Maryi. Każde z dzieci przeszło przemianę, stali się bardziej sumienni i ofiarni.

Franciszek lubił modlić się w samotności, by wynagrodzić Jezusowi za wszystkie grzechy świata i by Go pocieszyć.

Dzieciom Matka Boża pokazała piekło. Przeżyły to bardzo mocno i postanowiły modlić się szczególnie żarliwie o nawrócenie biednych grzeszników.

Franciszek i Hiacynta niedługo po objawieniach ciężko zachorowali. Przyczyną była szerząca się wtedy grypa zwana „Hiszpanką”. Franciszek dostał poważnego zapalenia płuc. Zmarł 4 kwietnia 1919 roku w domu rodzinnym. Hiacynta natomiast przechodziła chorobę ciężej. Przeszła operację, podczas, której usunięto jej dwa żebra. Ze względu na słaby stan jej serca nie można było jej znieczulic całkowicie. Znieczulono ją tylko miejscowo. Dziewczynka ofiarowała całe to cierpienie za nawrócenie grzeszników. Zmarła 20 lutego 1920 roku w szpitalu w Lizbonie.

Podstawą do uznania ich za świętych był cud uzdrowienia chłopca, który spadł z siódmego piętra i doznał silnego urazu głowy. Ojciec chłopca żarliwie modlił się do Matki Bożej Fatimskiej i błogosławionych pastuszków. Trzy dni po wypadku lekarze stwierdzili, że chłopiec jest zupełnie zdrowy i wypisali go do domu.

W Kościele Katolickim wspomnienie o świętych Franciszku i Hiacyncie obchodzimy 20 lutego.

Niechaj będą oni dla nas przykładem do naśladowania szczególnie w cnocie wstrzemięźliwości, byśmy za ich przykładem umierali dla samych siebie, by Pan Jezus mógł w nas żyć i działać.

Patrycja

{ Comments are closed }

Gorliwy nauczyciel i wychowawca.

Warszawska Krucjata Eucharystyczna dziewcząt 17 stycznia 2021 roku wszelkie swoje działania skupiła na cnocie gorliwości. Jako że ludzkich sił na podjęcie szczerej i usilnej pracy nad nią, czyli uświęceniem siebie, wciąż za mało, uczestniczki spotkania w pokornej modlitwie podczas Mszy św. oddały się Bogu. W Najświętszej Ofierze nasz Pan i Król stając się wzorem do naśladowania przypomina: „Nie każdy, który mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa niebieskiego” (Mt 7,21) A zatem nie tylko słowa, ale nade wszystko czyny muszą wyrażać gotowość do walki o Królestwo Boże, o życie wieczne z Bogiem! Ks. Mirosław głosząc homilię przywołał postać swojego nauczyciela i wychowawcę z młodszych lat szkolnych. Jaśniał on cnotą gorliwości w wypełnianiu obowiązków stanu. Prowadząc zajęcia artystyczne potrafił zapalić wychowanków do precyzyjnego wykonywania swoich dzieł oraz docenić ich trud i zaangażowanie umieszczając je w bożonarodzeniowej szopce. Co więcej, zachęcał uczniów do praktyk religijnych sam dając świadectwo wielkiej wiary i miłości Boga. Ks. Mirosław pouczał dziewczęta, że praca nad sobą, której celem jest osiągnięcie zbawienia, jest jednym z największych wysiłków człowieka, a jej wartość mierzy się miłością Boga i bliźniego.

W pracy tej, przykłady świętych są szczególną pomocą dla uczestniczek Krucjaty Eucharystycznej. Wpatrując się w wybrane patronki – Niepokalaną, św. Zofię, św. Cecylię, św. Małgorzatę, św. Jadwigę, św. Joannę D’arc i doskonaląc się w cnotach będą w stanie walczyć ze swoimi wadami. Wszak „Królestwo niebieskie gwałt cierpi i gwałtownicy zdobywają je” (Mt 11,12). Aktywność sportowa dziewcząt pod opieką Brata Maksymiliana sprzyjała treningowi w cnocie gorliwości. Gry zespołowe sześciu oddziałów pod kierunkiem zastępowych pozwalały na ćwiczenie się w zdrowej rywalizacji bez cienia zazdrości i uczyły wytrwałego dążenia do celu. Dziewczęta tę pracę nad sobą kontynuowały szukając cnoty gorliwości w życiu patronek swoich oddziałów. Po wspólnym zastanowieniu się próbowały zilustrować myśl plastycznie. Następnie, szefowa oddziału, w imieniu swojej drużyny, omawiała wykonany plakat podkreślając ogromne zmaganie o większą świętość w życiu duchowym świętej patronki. Za wyraźną sugestią s. Imeldy dziewczęta przedstawiały swoje patronki w niebie. Bowiem osiągnięcie nieba jest celem wszelkich zabiegów i największym darem, o który trzeba zawalczyć ze wszystkich sił. Warto pamiętać, że cnota gorliwości jest jednym z owoców Ducha Świętego. To On wzbudza w sercu człowieka gorliwość.

Brat Maksymilian omawiając tematyczną prezentację zwracał uwagę słuchaczek, iż niebo zostało otwarte przez odkupieńczą Krew Chrystusa. W przeciwnym razie nawet największa gorliwość nie dałaby możliwości jego osiągnięcia. Boża łaska otrzymana na chrzcie świętym na mocy zasług krzyżowej Męki Jezusa Chrystusa jest konieczna do zbawienia. Wypowiadane przez brata słowa, a także wyświetlane przez niego zdjęcia poruszały serca dziewcząt i zachęcały do życia modlitwą, sakramentami, do sumiennego przestrzegania przykazań Bożych oraz chętnego ponoszenia dla Boga ofiar. Hasło Krucjaty Eucharystycznej „Módl się, przyjmuj Komunię świętą, ofiaruj się, bądź apostołem” zapadało głęboko w ich duszę, jak ziarno w żyzną glebę.      

s. Imelda

{ Comments are closed }

Święty Jan Bosko – wzorem cnoty gorliwości

Święty Jan Bosko urodził się 16 sierpnia 1815 roku w Becchi we Włoszech. Pochodził z ubogiej wiejskiej rodziny. Kiedy miał 2 lata zmarł jego tata pozostawiając żonę i trzech synów. Ta wielka strata pomogła mu później zrozumieć trudności bezdomnych i samotnych dzieci. W wieku 9 lat Pan Bóg w widzeniu sennym objawił Jankowi jego przyszłą misję, czyli opiekę i wychowanie młodzieży. Ważne stały się dla niego słowa, które wtedy skierował do niego Bóg: „Będziesz musiał pozyskać ich przyjaźń dobrocią i miłością, a nie pięściami. (…)”.

Jako młody chłopiec Jan Bosko bardzo pilnie się uczył, bardzo lubił zdobywać wiedzę i zależało mu na dobrym wykształceniu. Słynął też z doskonałej pamięci. Zapamiętywał ze szczegółami całe kazania i wszystko, czego uczył się na lekcjach. Organizował spotkania dla kolegów, na których to powtarzał zapamiętane kazania i zabawiał ich sztuczkami iluzjonistycznymi.

W 1835 roku wstąpił do seminarium duchownego w Chieri i sześć lat później otrzymał święcenia kapłańskie. Po święceniach ks. Bosko poznawał sytuację młodzieży żyjącej w Turynie. Był przerażony tym, co zobaczył. W dzielnicy Valdocco założył, więc Oratorium, miejsce, w którym chłopcy mogli się uczyć pisać i czytać, gdzie mogli coś zjeść i bawić się, gdzie mogli czuć się jak w domu. Potrzebował jednak współpracowników, którzy pomogliby mu w pracy z młodzieżą, a po jego śmierci kontynuowaliby rozpoczęte dzieło. Chętnych do współpracy znalazł wśród swoich wychowanków z Oratorium. W 1859 roku powołał do życia Towarzystwo św. Franciszka Salezego – nowe zgromadzenie zakonne nazywane potocznie Salezjanami Księdza Bosko.

Św. Jan Bosko zmarł 31 stycznia 1888 roku. W 1929 roku został beatyfikowany a pięć lat później kanonizowany przez Piusa XI. Zostawił zakon umocniony i posiadający 65 domów. Jego następcą został Michał Rua, jeden z podopiecznych Oratorium. Do Polski Salezjanie przybyli 10 lat po śmierci Jana, a siostry Salezjanki 24 lata później. Kościół wspomina Św. Jana Bosko 31 stycznia. Jest on patronem młodzieży.

Patrycja

{ Comments are closed }