Zimowy zlot formacyjny dla dziewcząt odbył się w dniach od 23 do 25 stycznia 2026 r., w warszawskim przeoracie w Radości. Był to niezmiernie udany czas, kiedy można było zaczerpnąć wiedzy duchowej od ks. Łukasza Szydłowskiego oraz zintegrować się z rówieśniczkami, które w życiu kierują się tymi samymi wartościami. Wspólna kolacja była pierwszym punktem naszego pobytu. Tuż po niej odbył się wykład księdza Łukasza o tym, jak ważne jest rozmyślanie i jak to czynić, oraz wieczorna modlitwa.
Następnego dnia rano, tuż po porannej modlitwie odbyła się cicha Msza Św., następnie zjadłyśmy pożywne śniadanie, po którym poszłyśmy na wykład księdza Łukasza połączony z serią pytań. O godz. 10.20 zebrałyśmy się przed przeoratem i ruszyłyśmy na stację kolejową, a stamtąd pociągiem do Łowicza: miasta położonego na zachód od Warszawy. Tam najpierw odwiedziłyśmy Muzeum Łowickie, gdzie dowiedziałyśmy się różnych rzeczy na temat bogatej i ciekawej kultury regionalnej. Charakterystycznymi jej elementami są przepiękne wycinanki z papieru, które panie wykonywały nożycami do strzyżenia owiec, oraz tzw. pająki , które dziś nazwalibyśmy kolorowymi, ozdobnymi żyrandolami wykonanymi z papieru. W muzeum miałyśmy również warsztaty, podczas których wykonywałyśmy wycinankę koguta. Dowiedziałyśmy się tam również dużo o historii Łowicza i jego znaczeniu politycznym w dawnej Polsce.
Obiad tego dnia spożyłyśmy w restauracji pobliskiej muzeum. Następnie zaś nie wspomniany jeszcze brat Maksymilian, a jakże ważny w całym tym wyjeździe, zaprowadził nas do bazyliki katedralnej w Łowiczu gdzie odmówiliśmy dziesiątkę różańca.
Kolejnym punktem wycieczki były łyżwy. Byłyśmy pozytywnie zaskoczone, gdy zobaczyłyśmy, że bratu Maksymilianowi nie straszne nawet one i również on na nich jeździł. Tego dnia czekała nas drobna niespodzianka przyrodnicza: wracając ze stacji do przeoratu, w lesie ujrzeliśmy przechodzącego tuż obok nas dzika.
Nazajutrz w niedzielę o 8:30 odbyła się Msza Św., zaraz po niej ekspresowe śniadanie, i znów podróż pociągiem, tym razem do Warszawy Śródmieście. Naszym celem było Muzeum Kolejkowo, gdzie podziwiałyśmy ogromną makietę Warszawy szczegółowo odzwierciedlającą stolicę w miniaturowych figurkach i modelach w wersji dziennej i nocnej. W nocy światła przyciemniały się a w jednym miejscu trwała burza: słychać było pioruny a ze sztucznej chmury padał deszcz. Całość wyglądała niesamowicie realistycznie, jakby spoglądało się na całą Warszawę z lotu ptaka.
Po Muzeum spożyłyśmy obiad w barze mlecznym obok. Wspólny posiłek był zwieńczeniem całego zlotu, dzięki któremu zawarłyśmy nowe przyjaźnie z dziewczętami z Bractwa z całej Polski oraz oderwałyśmy się od współczesnego świata pełnego kłopotów i problemów. Na pewno wybiorę się na kolejny zlot i polecam go wszystkim dziewczętom. Oprócz brata Maksymiliana opiekę sprawowały nad nami bardzo sympatyczne, młode panie: p. Julita i p. Magda.
Księdzu Łukaszowi, Bratu Maksymilianowi i Paniom: Bóg zapłać za wspólny czas!
Laura







































































































































